wirtualna asystentka

Dlaczego Wirtualna Asystentka?

Zostałam wirtualną asystentką! Pomysł na własną działalność kiełkował już od jakiegoś czasu, jednak nie wiedziałam, co mogłabym robić. Potrzebowałam stabilnego miejsca zatrudnienia z szefem, który zawsze da mi urlop, gdy będę tego potrzebowała. Choć największym marzeniem było, aby pozwolił mi w takiej sytuacji pracować z domu. Nie trafiałam na złych pracodawców, jednak przy każdej takiej sytuacji miałam poczucie winy, że niewystarczająco wywiązuje się z obowiązków. Ciągle myślałam o tym, że  nie spełniam oczekiwań i żyłam w stresującym poczuciu winy. Pewnego dnia usiadłam i przemyślałam, co umiem, a także co lubię robić. Po dłuższej analizie stwierdziłam, że muszę spróbować i wziąć sprawy w swoje ręce.

Ciągłe choroby — gdy dziecko jest częściej w domu niż w żłobku

Młodszy poszedł do żłobka i choroby spadły na mnie jak grom z jasnego nieba. Spodziewałam się, że jakieś drobne przeziębienie pojawi się raz na jakiś czas, ale żeby co drugi tydzień? Podczas kolejnej pracy zdalnej z dzieckiem przy nodze stwierdziłam, że muszę wymyślić coś, co będę mogła robić, nie martwiąc się, że syn zachoruje i będzie musiał zostać w domu. Tak właśnie narodził się pomysł o świadczeniu usług przez internet.

Tylko w ten sposób, samodzielnie dobierając zlecenia i czas wykonania, mogę zagwarantować sobie i klientom ich terminowe wykonanie. Nawet w wypadku choroby dziecka i braku możliwości wykonania danego zlecenia w standardowych godzinach od 8 do 16, mam komfort, że mogę popracować wieczorem. Wirtualna asystentka, to jeszcze mało popularny zawód, ale pomaga mi on w pogodzeniu pracy zawodowej z życiem rodzinnym.

Wirtualna asystentka i szef w jednym.

Jak wcześniej wspominałam, nie mam złych doświadczeń zawodowych, to jednak po latach pracy mogę śmiało powiedzieć, że znalazłam dla siebie szefa idealnego. Odnalazłam sama siebie. To ja organizuję sobie  czas i miejsce pracy. Ilość przepracowanych godzin. Jednego dnia mogę popracować dłużej, aby następnego mieć czas na załatwienie czegoś w urzędzie. Mój obecny szef z radością przyklaskuje mi, gdy muszę popracować z dzieckiem u boku. Oczywiście to samostanowienie w biznesie nie jest takie różowe, bo muszę się mocno pilnować, żeby w godzinach wyznaczonej przeze mnie pracy, faktycznie skupiać się na obowiązkach służbowych, a nie prać, gotować czy zmywać naczynia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *